Sezon grzewczy, jak co roku, wiąże się w całym kraju z nasileniem negatywnego zjawiska jakim jest spalanie odpadów w domowych paleniskach. Każdego roku zimą trafia do pieców spora ilość plastiku czy gumy. Wiele osób, które palą odpadami w piecach nie ma świadomości zagrożeń wynikających z tego procederu. Palenie odpadów zagraża bowiem naszemu zdrowiu i życiu, a jest szczególnie niebezpieczne dla dzieci.

 

Z każdym rokiem ubywa w Polsce tradycyjnie opalanych pieców, niemniej jednak ich liczba jest jeszcze na tyle duża, by wśród ich użytkowników znajdowała się liczna grupa osób wykorzystująca odpady jako opał. Każdy kominiarz doskonalne wie, że przy paleniu plastikami i gumami w przydomowych piecach wytwarza się sadza szklista i mokra, która oblepia przewody kominowe i ma tendencję do zapłonów. W przypadku wystąpienia przepału na pomieszczenie, będzie w nim tak śmierdzieć, że przez wiele miesięcy nie da się w nim mieszkać. Oczywiście ktoś, posiadający nadwyżki finansowe, komin czy neawet cały dom będzie sobie w stanie wyremontować. Nie wyremontuje jednak wartości dużo cenniejszej niż komin, czy dom, a mianowicie zdrowia swojego i swoich bliskich.

 

Palenie odpadów w domowych piecach, czyli w niskich temperaturach, generuje olbrzymie ilości dioksyn i furanów, związków chemicznych wywołujących wiele ciężkich chorób. To między innymi one są sprawcami fali nowotworów zalewającej nasz kraj. Przed ich zgubnym wpływem nie sposób się ustrzec. Jako molekuły bardzo ciężkie, dioksyny i furany, spadają niedaleko od kominów. Musimy dlatego pamiętać, że spożywając żywność z ogródka, czy tylko w nim wypoczywając narażamy się na poważne problemy zdrowotne. Nie powinniśmy dawać przyzwolenia na taki proceder naszym sąsiadom. Ponadto wychodząc na spacer zimą, doskonale wiadomo co trafia do pieców i wydobywa się następnie z kominów. Przestrzegajmy innych przed zgubnym wpływem palenia odpadami na zdrowie nasze i naszych dzieci.

 

Jednym z objawów silnego zatrucia dioksynami jest tzw. wysypka chlorkowa, szczególnie uwidaczniająca się na twarzy. Mężczyźni generalnie są mniej odporni na zatrucie dioksynami. Dioksyny i furany gromadzą się w ludzkim organiźmie w tkance tłuszczowej. Kobiety mogą pozbywać się dioksyn nagromadzonych w swoich organizmach tylko w jeden sposób. U kobiety podczas laktacji występuje proces wzbogacania mleka zasobami jej własnej tkanki tłuszczowej. Jeśli kobieta była zatruta dioksynami, mleko „wzbogacone” zostanie również tą trucizną. Z mlekiem matki dioksyny trafią do organizmu dziecka i mogą bardzo utrudnić prawidłowy jego rozwój, a nawet zagrozić jego życiu.

 

Należy pamiętać o tym, iż niemal w każdym procesie palenia powstają dioksyny i furany. Prym w ich emisji wiodą piece przydomowe starego typu, szczególnie jeśli spalane są w nich odpady. Tuż za nimi plasują się papierosy i samochody ciężarowe. Nieco lepiej sytuacja przedstawia się w przypadku pieców olejowych, czy zwyczajnych ognisk. Najmniejszą emisją charakteryzują się piece gazowe. Instalacje termicznego przekształcania odpadów, zwane potocznie spalarniami, również je emitują, ale w zdecydowanie mniejszym zakresie, albowiem posiadają one filtry, komory dopalania, a przede wszystkim wysoką temperaturę procesu palenia, która zapewnia wysoką czystość spalin Piec domowy nie jest w stanie tego zapewnić, dlatego bardzo ważna jest jakość wykorzystywanego paliwa.

 

Dbajmy o to, by nasze otoczenie było jak najczystsze. Segregujmy odpady i pod żadnym pozorem nie traktujmy odpadów jako opału. Korzyści ze spalania odpadów w domowych piecach są pozorne, a takie ich pozbywanie się zagraża nie tylko naszemu dobytkowi, ale przede wszystkim zdrowiu i życiu naszych bliskich. Nikt z nas nie chciałby przecież, by członek jego rodziny zapadł na ciężką chorobę i w jej wyniku zmarł. Dlatego pamiętajmy, że jedynym prawidłowym sposobem zagospodarowania odpadów, generowanych na naszych posesjach, jest ich właściwe posegregowanie, a następnie przetworzenie w specjalistycvznych instalacjach.